... I na rowerze!

Stary pergamin z pozoru wydaje się cienki i dość krótki, jak gdyby był wstanie pomieścić zaledwie kilka strof. Gdy bierzesz go w ręce, ten nagle grubieje pod palcami i rozwija się samoczynnie, kreując magiczne fale. Papier płynie w powietrzu bezszelestnie, by po chwili utworzyć zamknięty krąg, dokładnie na wysokości Twoich oczu. Ty tkwisz w jego środku, przez co masz wrażenie, że utworzony w ten sposób obraz jest przestrzenny, pełny, fantastyczny, na wyciągnięcie ręki. Z wnętrza pergaminu nagle docierają do Ciebie dźwięki, zapach i światło, wypełniając wszystkie Twoje zmysły. W głowie pojawiają się wspaniałe krajobrazy poprzecinane pajęczą siecią niezliczonych ścieżek, szlaków i dróg, przeznaczonych tylko i wyłącznie do jazdy magicznym wehikułem, zwanym rowerem. Po chwili zastanowienia wyciągasz ręce przed siebie i obraz porywa Cię, sadzając na siodełku. Czujesz ożywczy wiatr, przed Tobą wije się droga, a Ty już wiesz, że pędzisz ku przygodzie... A jak bezpiecznie ją przeżyć i do domu wrócić, przeczytaj Wędrowcze w tym miejscu...

* * *

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Wstęp

Jeżdżenie rowerem to fantastyczna sprawa. Naprawdę, nie kłamię ;) W zupełnie niepozorny sposób pozwala poczuć się sportowcem, także tym osobom, które z różnych względów prawdziwego sportu uprawiać nie mogą. Jest to niezwykle wciągający sposób na poprawę zdrowia, kondycji oraz dostarczenia endorfin, których często brakuje nam w życiu codziennym.

Aby jazda rowerem sprawiała nam jak największą frajdę, trzeba się do tej jazdy należycie przygotować. Nikt przecież nie pragnie kontuzji, paskudnego przeziębienia lub niesamowicie zabrudzonych ubrań, na których nam zależy i których używamy na co dzień. Dlatego też przyjrzyj się uważnie Wędrowcze kolejnym akapitom, może wiedza tam zawarta akurat Tobie bardzo się przyda.

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Rower

Absolutnie nie chciałbym w tym miejscu wchodzić w zaawansowane szczegóły techniczne dotyczące roweru, bo... od tego są tysiące innych, wyspecjalizowanych, profesjonalnych Krain. Te akapity nie będą dla kolarzy, lecz dla najzwyklejszych w świecie rowerzystów, którzy chcą pojeździć, a nie stawać się od razu "pro". Tu pochylam się na Tobą, Wędrowcze. Osobą, która być może nie jest w stanie kupić sobie choć średniej klasy roweru. Osobą skromną, doświadczoną w jakiś sposób przez życie, ale i osobą, która chce to życie zmienić. Osobą taką jak ja jeszcze niedawno. Kimś, kto swoje wielkie rowerowe przeżycia osiągnął na niemal pełnoletnim, zwyczajnym do bólu, zdecydowanie za małym góralu.

Zdarzyło mi się w ciągu ostatniego roku (2015) udzielić porad kilku osobom. Zadawały mi głównie jedno, zasadnicze pytanie: "Jaki rower mam sobie kupić?". Szczęśliwie wszystkim tym ludziom udało się zasugerować właściwe rozwiązania, narzekań do dziś żadnych nie usłyszałem ;)

Jaki ma być rower? Przede wszystkim wygodny. Usiądź na nim, usadów się dobrze, złap swobodnie za kierownicę. Pozycja ma być naturalna i harmonijna, nie zgarbiona lub skulona. Jeżeli czujesz, że siedzi Ci się fajnie, przejedź się kawałek. Zapytaj sprzedawcy w sklepie, czy siodełko nie jest za wysoko lub za nisko, czy rower nie jest zbyt duży lub zbyt mały. Ręce na kierownicy nie powinny być maksymalnie wyprostowane, noga na pedale w najniższym położeniu delikatnie zgięta. Złap więź z rowerem, nie walcz z nim. Jeżeli poczujesz, że to jest to, jesteś znacznie bliżej celu.

Twój rower wcale nie musi mieć dwudziestodziewięciocalowych, gigantycznych, wypasionych opon. Na szwajcarskich ulicach często widać potomków dawnych "składaków", którymi ludzie dojeżdżają ze wsi na dworce kolejowe, składają rower z małymi kółkami pod pachę i jadą do miasta, by tam dojechać rowerkiem do pracy. Składaczek? Damka? Rower miejski z duszą? Wysłużony góral? Każda z tych maszyn może Ci wiernie służyć, pod warunkiem, że nieco o nią zadbasz.

Rower wcale nie musi być drogi. Tanie wozidła mają bardzo proste rozwiązania, które nieco mniejszą jakość i trwałość rekompensują bardzo niskimi kosztami części zamiennych. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy za dwa nowe koła (stare się powykrzywiały) do wysłużonego górala zapłaciłem ok. 60 PLN, a za dwie dętki raptem kilka złotych. Wbrew pozorom przy dobrej i przemyślanej konserwacji roweru aż tak dużo się w nim nie wymienia, chyba że przytrafią nam się jakieś wypadki lub eksploatujemy swoją maszynę niezwykle intensywnie.

Niejednokrotnie czytałem w Internecie opinie typu: "Ok, na rower A mnie stać. Ale jak dołożę parę złotych to w sumie to już rower B, półka wyżej. To czemu nie dodać tych kilka groszy, tu już jest całkiem fajny rower C. Hej, w sumie to mnie na niego stać!" Tylko mało kto zdaje sobie sprawę, że wraz ze wzrostem jakości roweru rosną również koszty jego późniejszych, ewentualnych napraw, serwisowania, czy części. Istnym szaleństwem od lat jest pęd do posiadania jak największej ilości przełożeń na tylnej "przerzutce" (zębatce). To wcale nie czyni nas bardziej "pro", a zwiększa koszty serwisu. Róznica w jakości jazdy na tak zaawansowanym rowerze będzie odczuwalna tylko przez równie zaawansowanych rowerzystów. Kompletnie nie warto, przynajmniej na początku Twojej przygody z rowerem.

Czyść swój rower. Dbaj o łańcuch, smaruj go po wyczyszczeniu. Jest duża szansa na to, że to własnie łańcuch skrzypi Ci podczas Twojej jazdy. Ma chodzić gładko, bezgłośnie, idealna część Twojej idealnej maszyny. Im bardziej zadbasz o rower, tym lepiej będzie Ci służył. Nie dopuść, żeby łańcuch skorodował, bo stąd najkrótsza droga do śmierci Twojego towarzysza, a co gorsza - wypadku na drodze.

Absolutnie spraw sobie kask na głowę. To jest niestety jedyny punkt naszych rozważań, gdy nie mogę przystać na cenowy i jakościowy kompromis. Sam wyrżnąłem kiedyś skronią w krawężnik i piszę ten tekst tylko dlatego, że miałem na głowie bardzo dobry kask. Niestety hełmy z supermarketu mają niewiele wspólnego z bezpieczeństwem. Plus zakupu kasku jest taki, że jeśli go nie zniszczysz w wyniku upadku będzie Ci służył kilka, jeśli nie kilkanaście lat.

Kup sobie licznik. Najtańsze zaczynają się od dwudziestu złotych. Zupełnie podstawowy, podający Twoją prędkość, czas podróży oraz odległość. Więcej naprawdę nie potrzeba. Co więcej, wcale nie potrzebujesz GPS'a, żeby zaistnieć w świecie analizy Twoich wyników. Jako dowód podam znów swoją osobę. Przez długi czas miałem problem z rejestrowaniem trasy GPSem w bardzo starym smartfonie, dlatego zazwyczaj trasy po prostu sobie rysowałem, a dane spisywałem z licznika. Precyzyjnie ustawiony licznik będzie dużo dokładniejszy niż nawet najbardziej wyrafinowany GPS. I działa w dodatku, gdy wjedziesz do tunelu po Alpami ;)

Ok, niektórzy jeżdżą dla frajdy i wcale nie mają zamiaru kupować licznika. Takie osoby też rozumiem i z tego miejsca gorąco pozdrawiam :).

Zamontuj na swoim rowerze oświetlenie. To też nie są duże koszty. Tu chodzi o bezpieczeństwo Twoje, a także osób dookoła. Jak będziesz widoczny, istnieje mniejsza szansa, że ktoś w Ciebie wjedzie. Poza tym dobra lampka z przodu to także komfort gdy przyjdzie Ci do głowy jeździć nie tylko za dnia. No i na koniec, na terenie wielu krajów takie oświetlenie jest po prostu narzucone przez prawo, szczególnie jeśli korzystasz z dróg publicznych. I przy okazji: przednie, malutkie oświetlenie typu "LED" z jedną diodą za 10-15 złotych podczas jazdy po zmroku to nie oświetlenie, tylko jego imitacja. Absolutnie nic nie będziesz widział, szczególnie jeśli zrobi się faktycznie ciemno, a światła latarni będą daleko. Nie wierzysz? Weź tę lampkę do parku wieczorem i spróbuj oświetlić coś więcej niż swoją dłoń.

Kup zabezpieczenie do roweru. O ile Ci oczywiście na nim zależy. Linka rowerowa nie jest niestety bezpiecznym rozwiązaniem i większość złodziei poradzi sobie z nią w parę sekund. Jedynymi sensownymi, bardzo bezpiecznymi rozwiązaniami są: U-lock oraz stalowy, hartowany łańcuch. Niestety oba są dość drogie i dość ciężkie. Najprościej tak ułożyć sobie rowerowy wypad, by nie rozstawać się ze swoją maszyną.

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Posiłek

Jeżeli zapoznałeś się Wędrowcze z Księgą "Na szlaku..." to wiesz już, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem, mającym za zadanie dostarczyć Ci energię potrzebną do przeżycia pierwszych kilku godzin dnia. W przypadku jazdy rowerem możliwym będzie, że wysiłek będzie znacznie większy niż podczas wyprawy pieszej. Z tego też powodu należy zwrócić szczególną uwagę na to, co się je. Im więcej łatwoprzyswajalnej energii dostarczysz sobie przed wyjściem, tym więcej jej będziesz miał w trakcie jazdy. Niektórzy praktykują nawet "doenergetyzowanie się" bananami dzień przed wysiłkiem ;)

Dłuższa wyprawa rowerowa to także konieczność posilenia się w jej trakcie. Mniejszym problemem będzie, jeżeli znajdujemy się w obszarze z łatwym dostępem do pożywienia (sklepiki, bary, restauracje, markety), wtedy zawsze możemy zaimprowizować jakimś bananem, wodą mineralną, czy ciepłym posiłkiem. Tu uwaga! Gdy zostawiasz swój rower w miejscu publicznym, koniecznie zabezpiecz go przed kradzieżą!

Nieco gorzej sprawa wygląda, jeśli jesteś na odludziu i robisz się głodny. Jeśli wokół Ciebie nie ma lasu z obsikanymi przez lisy jagodami, powinieneś jedzenie zabrać ze sobą z domu. Ja przy co najmniej dwugodzinnej jeździe decyduję się na zabranie plecaka rowerowego, do którego oprócz niezbędnego wyposażenia i dokumentów wkładam również źródło szybkiej energii. Z reguły jest to dość popularna mieszanka studencka oraz baton (Snickers, Mars lub podobne). O ile mieszanka jest fantastyczna w każdej sytuacji, smakuje znakomicie i jest generalnie dość zdrowa, o tyle batony w gorący dzień mają tendencję do rozpływania się i niestety nie w ustach ;) Inne rozwiązania, w tym popularne w Polsce kanapki, nie są tak skuteczne (i już pomijam fakt, że jasne pieczywo jest jako takie niezbyt zdrowe).

Na swoim wycieczkach pij i to dużo, szczególnie w okresie letnim, gdy wypacasz ogromne ilości wilgoci. Odwodnienie to bardzo poważna sprawa. W 2015 roku, podczas bicia rekordu odległości (156 km) w jeden z bardzo gorących dni wypiłem w trakcie całego dnia siedem litrów płynu. SIEDEM LITRÓW. A co pić? Najlepiej wodę mineralną, a jeszcze lepiej wodę z miodem i cytryną (naturalny izotonik). Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że w trasie bidon bardzo szybko stanie się gorący, więc później ewentualne ugaszenie pragnienia skończy się zakupem w jakimś sklepie. Jeśli będzie to jeden ze znanych izotoników lub po prostu woda mineralna, wtedy powinno być ok.

W Szwajcarii mam o tyle prościej, że w wielu miejscach poza aglomeracjami (np. na drodze przy dużym gospodarstwie rolnym) stoją koryta, fontanny i źródełka ze świeżą, ciągle napływającą, czystą wodą. Jedynym jej minusem to z reguły duża twardość, co oznacza wysokie zmineralizowanie i być może po wielu latach problemy z kamieniami nerkowymi. Nie mniej jednak użycie tej wody do obfitego zlania głowy w upał jest bardzo wskazane i przynosi niesamowitą ulgę. 

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Plecak

Cykliści dzielą się na dwie grupy: na tych, którzy założą plecak i na tych, którzy będą się przed tym bronić na wszelkie możliwe sposoby. I o ile kolarzy jestem w stanie zrozumieć, tak nie potrafię wyjaśnić, dlaczego wiele amatorsko jeżdżących osób decyduje się na wypchanie tylnych kieszonek koszulki rowerowej do granic absurdu tylko po to, żeby nie mieć nic więcej na plecach. Jest to tym bardziej zastanawiające, że obecna oferta sklepów rowerowych daje możliwość zakupu plecaka dedykowanego rowerzystom. Cechują się one nieco odmiennym od tradycyjnego plecaka kształtem i siatkowanymi szelkami, co w założeniu ma zniwelować efekt pocenia się rowerzysty. Niestety, z tego, co do tej pory zaobserwowałem większość tych dedykowanych plecaków ma nie więcej niż 20-25 litrów pojemności, co może być zbyt mało, gdy zdecydujemy się na dłuższą wyprawę i pokaźniejszy bagaż.

Dla swoich potrzeb zdecydowałem się na kupno bardziej "normalnego" plecaka, ale za to o pojemności 30 litrów, dzięki czemu zmieści się w nim praktycznie wszystko to, co potrzebuję. Kurtka deszczowa przy niepewnej pogodzie, dodatkowa butelka z wodą w nieznanym terenie, jakiś posiłek, dokumenty, komórka oraz "lustrzanka", dzięki czemu szanse na przyzwoite zdjęcia z wyprawy wzrastają zasadniczo. Minus jest taki, że "normalny" plecak przylega bardziej do pleców, więc pocę się nieco więcej niż zwykle, dlatego też muszę jechać szybciej, żeby wszystko szybko wywiało ;)

Kolejnym niewątpliwym plusem plecaka "dedykowanego" jest możliwość włożenia do niego camelbacka, a więc sporego zbiorniczka na wybrany przez Was płyn. Dzięki odprowadzonej od niego rurce mamy podczas jazdy nieustanny dostęp do jego zawartości. Jak widać, alternatywa dla starego, poczciwego bidonu jest i to bardzo dobra. Jest to niezwykle dobra propozycja dla tych, którzy decydują się na wyprawę w odludne, być może nasłonecznione miejsca, gdzie o wodę trudniej, a pić trzeba i to dużo.

Osoby o nieco innych poglądach rowerowych będą jednak mimo wszystko ładować wszelkie rzeczy do kieszonek z tyłu pleców, nawet jeśli będzie to oprócz jedzenia, kluczy, dokumentów, komórki również cały zestaw naprawczy "w razie w". Co poniektórzy zamontują być może pod siodełkiem lub pod ramą małe sakwy, mogące pomieścić całkiem sporo rzeczy. Sam miałem przez wiele lat trójkątną sakwę pod ramą, dzięki której wszelkie "brudne" rzeczy (śruby, klucze, zestaw naprawczy etc.) trzymałem zawsze w jednym, konkretnym miejscu. Sakwa pod siodełkiem za bardzo brzęczała na nierównościach, a w dodatku zasłaniała tylne oświetlenie, więc z niej zrezygnowałem.

No i na sam koniec warto wspomnieć o istnieniu dużych, profesjonalnych sakw rowerowych, jednak do ich prawidłowego i bezpiecznego działania potrzebować będziemy cięższego roweru o wzmocnionej konstrukcji, którego przód i bagażnik są na tyle wytrzymałe, by sprostać dodatkowemu, nierzadko sporemu ciężarowi. Na wyprawy wielodniowe rzecz jak najbardziej godna uwagi, ale to już temat na zupełnie inną okazję :)

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Buty

W przypadku obuwia na rower na całe szczęście nie musimy przesadnie kombinować. Na dobrą sprawę można jeździć w każdym możliwym obuwiu, które jest dla Ciebie wygodne, począwszy od trampek na ciężkich buciorach kończąc. Oczywiście należy wziąć pod uwagę pogodę, choć wielu ciekawych wytworów rąk szewca do jazdy rowerem w czasie dużego deszczu za bardzo nie spotkałem (ewentualnie kalosze ale i tak napada z góry :P).

Inna para kaloszy ;) to oczywiście buty dedykowane do jazdy na rowerze, sprzężone za pomocą magicznych zapięć ze specjalnymi pedałami. Systemy są dość proste, a ich budowa umożliwia wypinanie się z roweru w dowolnym momencie (zdarzyło mi się w takich butach spaść z roweru, buty wypinały się bez problemu, nóg sobie nie połamałem). Takie rozwiązanie w moich oczach daje przynajmniej kilkanaście procent więcej mocy podczas jazdy (jeśli nie znacznie więcej), między innymi dlatego, że umożliwia nie tylko naciskanie na pedał, ale także 'ciągnięcie' go stopą do góry. Uruchamia to dodarkowe partie mięśni i pozwala jechać dalej przy długiej wyprawie. Minusem oczywiście jest jak zwykle koszt, który do małych nie należy. Za najtańsze rozwiązanie pewnej popularnej firmy trzeba by było zapłacić (buty + pedały) kilkaset złotych. Jeżeli planujesz teraz, bądź w przyszłości nastawić się na częstszą i intensywniejszą, 'półprofesjonalną' jazdę rowerem, wtedy taki zakup naprawdę warto rozważyć. Na całe szczęście takie buty zwykle są dość trwałe. Ja już do tradycyjnego rozwiązania pedałów nie wracam, nawet w zimie.

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Skarpety

Odpowiedni wybór skarpet do jazdy na rowerze osobiście wydaje mi się bardzo ważny, mimo że mam świadomość tego, że wiele osób będzie w to wątpiło. No bo co, skarpeta to skarpeta, na rowerze nie powinno to robić żadnej różnicy. I faktycznie, osoby o małej tendencji do pocenia się nie zauważą różnicy między bawełną, a skarpetą funkcyjną ze specjalnymi szwami. Dla mnie natomiast różnica w komforcie jest bardzo duża. Skarpety dedykowane są uszyte w ten sposób (często w technologii bezszwowej), by żaden element nie uciskał w niewłaściwy sposób na stopę. Ponadto użyty do uszycia materiał powinien zagwarantować wysoką oddychalność, by bardzo szybko odprowadzić nadmiar wilgoci, o co w upalny, letni dzień naprawdę bardzo łatwo. Wersje letnie skarpet dedykowanych to często tylko 'stópki' lub produkty siegające ledwo do kostki, by zapewnić podstawową ochronę stopy przed przetarciem oraz oddychalność. W zimie jednak sprawa się komplikuje, bo z jednej strony skarpeta musi oddychać, a z drugiej strony chronić przed wyziębieniem. Jak wiadomo człowiek marznie od stóp i dłoni, więc zapewnienie odpowiedniego komfortu stopie w chłodne dni jest bardzo ważne. Właściwe rozwiązanie musisz znaleźć samodzielnie, drogi Wędrowcze. Każdy funkcjonuje nieco inaczej. Dla jednego zwykła, długa, bawełniana skarpeta w zimę i zwykły but wystarczy. Inny zadowoli się ciepłym, zimowym butem oraz grubą, babciną skarpetą z wełny, o której właściwościach krążą po świecie legendy. Jeszcze inny kupi dedykowany jeździe rowerowej but zimowy i skarpety narciarskie, wspomagając się w trudnych momentach drugą, cienką, funkcyjną parą założoną pod spód.

A potem temperatura zmienia się o pięć, dziesięć stopni Celsjusza i całe nasze poszukiwania idealnego rozwiązania suchej stopy biorą w łeb ;)

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Nogi

Ten punkt przygotowania do jazdy na rowerze jest dla mnie jednym z najważniejszych, szczególnie jeśli decyduję się na dłuższą wyprawę. Jeżdżę tylko i wyłącznie w rowerowych spodenkach i spodniach z wkładką, zwaną przez niektórych 'pieluchą'. Największym wyzwaniem dla mnie, osoby pocącej się niemiłosiernie, jest odpowiedni dobór zestawu siodełko+pielucha tak, by pocenie się w ciepłe dni zredukować do abolutnego minimum. Każda niepotrzebna wilgoć w okolicach Twojego dupska to najzwyczajniej w świecie zalążek przyszłego, dość nieprzyjemnego pieczenia i odparzenia skóry. Żadną tajemnicą nie jest, że z tego powodu wiele myślących poważnie o jeździe na rowerze osób decyduje się na rezygnację z bielizny, bo nie ma nic bardziej nielogicznego, jak założenie bawełnianych majcioch pod profesjonalne, oddychające spodenki rowerowe :)

W chłodne oraz zimne dni warto pomyśleć o ochronie stawów, niektóre osoby mają bowiem tendencję do bardzo łatwego 'przewiania' tych części ciała i w konsekwencji niepotrzebnych problemów zdrowotnych. Tym osobom sklepy z pewnością zaoferują specjalne ocieplacze. Oczywiście oprócz ochrony konkretnych partii nóg warto pomyśleć także o osłonie całych nóg, szczególnie gdy wieje i jest bardzo zimno. Nie bardzo wierzę w jazdę w dżinsach przy ujemnej temperaturze. Przy tak niekorzystnej pogodzie zakładam grube, obcisłe, rowerowe spodnie na szelkach, a pod to bieliznę termoaktywną. W ekstremalnej temperaturze zawsze mogę dołożyć kolejną parę bielizny. Odzież funkcyjna ma również ten plus, że nawet jeśli przesadzę z grubością ubrania i się spocę to mnie nie przewieje, bowiem wilgoć albo odparuje w bezpieczny sposób albo przenikliwy wiatr zostanie zatrzymany przez materiał softshella.

Oczywiście są osoby, które pocą się mniej, mają twarde siedzenia i poradzą sobie na rowerze bez względu na to, co założą na nogi oraz na jakim siodełku będą jechały. Takim osobom bardzo zazdrościmy i serdecznie pozdrawiamy :)

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Korpus

Wygodny i praktyczny ubiór na rowerze jest bardzo ważny. Korpus trzeba chronić przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, a także ... własnym ciałem, które w nadmiarze produkuje pot, czyniąc nasze ubranie wilgotnym lub nawet mokrym. Niezwykle istotne jest, by w lecie pozbyć się nadmiaru ciepła i wilgoci, a w zimie ochronić ciało przed gwałtownym wyziębieniem i przenikliwym wiatrem.

W ciepłym okresie roku najpraktyczniejszym ubiorem będzie funkcjonalna koszulka rowerowa. Oprócz swoich bardzo dobrych właściwości odprowadzania wilgoci posiada ona z reguły z tyłu dwie, trzy kieszonki, które przy krótszych wypadach w zupełności wystarczą jako schowek na dokumenty, klucze, czy też komórkę (ekstremalni rowerzyści wkładają do nich znacznie więcej). Osobom mocno pocącym się zwrócę uwagę, że wilgoć z Twojego ciała może wejść w interakcję z powierzchnią aparatu komórkowego, więc warto upewnić się, że Twój telefon jest wodoodporny ;)

Jeżeli nie stać nas na półprofesjonalną koszulkę rowerową, wtedy w zupełności wystarczy zwykła koszulka funkcyjna (może być nawet taka do biegania lub wędrowania), która bardzo często trafia na półki popularnych sklepów jako oferta okresowa. Jak już szeroko wspomniałem przy opisywaniu przygotowania do wędrówek pieszych - odzież bawełniana nie ma większego sensu jeżeli istnieje choć cień szansy, że na wskutek temperatury i wysiłku nasze ciało będzie się pocić.

Pamiętaj także o ochronie skóry, wystawionej długotrwale na działanie słońca. Krem do opalania to wcale nie jest przerost formy nad treścią, największe i najtrwalsze opalenizny uzyskałem dzięki wielogodzinnej jeździe rowerowej, gdy pozbawiona kremu skóra przyjmowała do siebie wszystkie promienie słońca, spotęgowane przez warstwę potu.

W okresie przejściowym i zimowym sprawa nieco się komplikuje, gdyż jedna warstwa odzieży przestaje z reguły wystarczać. Wyciągamy długie rękawy, odkurzamy zapomnianego w lecie softshella. Materiały funkcyjne nadal mają zastosowanie, dzielnie wspierane przez zasadę ubierania się na cebulkę. W tej cebulce warstwa najbliżej skóry ma największe znaczenie - przylegająca mocno do ciała bielizna funkcjonalna zdaje bardzo dobrze egzamin i to nawet w wersji relatywnie taniej, dostępnej również w sezonowej ofercie popularnych marketów.

Odradzam stosowanie polarów. Rozgrzewają za bardzo, a wilgoci nie odprowadzają praktycznie wcale, czego efektem najczęściej jest spocony, zagrzany rowerzysta odczuwający dyskomfort i prowokujący ciało do jakiegoś przeziębienia.

Przykładowym dla mnie ubiorem podczas zimy, przy temperaturze ok. zera stopni Celsjusza najczęściej jest: bielizna termo, koszulka rowerowa (lub bez tej warstwy), cieniutka bluza rowerowa i softshell. Pierwsza warstwa nieco rozgrzeje i odprowadzi wilgoć, zaś kolejne będą następującymi po sobie barierami chroniącymi przed wiatrem i wychłodzeniem. Tutaj oczywiście następuje pewien konflikt interesów, bo trudno oczekiwać od softshella, by idealnie odprowadzał wilgoć od wewnątrz, chroniąc jednocześnie solidną barierą przeciwwiatrową z zewnątrz. Dlatego najważniejsze jest przede wszystkim, żeby mnie na tym rowerze nie przewiało.

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Dłonie

Dawno, dawno temu, w czasach niemalże prehistorycznych na rowerze jeździłem bez rękawiczek. Potem zmądrzałem i do dziś nie startuję bez ochrony dłoni. Ba, potrafię wrócić się do domu, jeśli strój jest niekompletny. Dlaczego? Powodów jest kilka. Przede wszystkim w rękawiczkach czuję się pewniej. Wiem, może to głupie, ale mam świadomość, że w przypadku jakiegoś niefortunnego zdarzenia nie zedrę sobie tak łatwo skóry z dłoni, materiał nieco mnie ochroni, przez co mam odczucie bardziej komfortowej jazdy. Ponadto chwyt kierownicy w rękawiczkach jest pewniejszy, a dzięki żelowi wszytemu w materiał drgania przechodzące na nadgarstki są mniejsze. Jest to ważne w przypadku tradycyjnej, prostej, niekolarskiej kierownicy, bowiem wielogodzinna jazda z nienaturalną pozycją nadgarstków potrafi sprawić ból lub je usztywnić. Wydaje się to być ważne szczególnie dla osób, które na co dzień dużo operują dłońmi (np. praca przy komputerze).

W okresie zimowym rękawiczki stają się jeszcze ważniejsze, bowiem jazda bez ochrony dłoni na dłuższą metę jest po prostu niemożliwa i zakrawa na spory masochizm. Ręce marzną niestety bardzo szybko, a zwykłe, babcine rękawiczki przy prędkości powyżej 20 km/h będą przepuszczały mroźny wiatr z niesamowitą rozkoszą ;) Tutaj znów kłania się technologia softshella, która chroni przed wiatrem dość skutecznie, a dodatkowe użyte w takich rękawiczkach materiały pomagają w odprowadzeniu wilgoci z naszej dłoni, gdy już się rozgrzeje.

Jeszcze lepszą alternatywą (i to nie tylko w przypadku rękawiczek) jest Goretex, choć mam świadomość tego, że produkty z tym materiałem do tanich nie należą. Na początku 2016 roku zdecydowałem się na zakup bardzo ciepłych rękawic rowerowych z użyciem tej technologii i jak do tej pory miałem problem z marznącymi dłońmi, tak teraz po intensywnej, ponad godzinnej jeździe przy temperaturze ok. zera stopni ręce wyciągam nie dość, że bardzo ciepłe, to jeszcze w dodatku prawie niespocone.

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Głowa

Kask, kask i jeszcze raz kask. Zdecydowanie najważniejsza część Twojego rowerowego stroju. Najlepiej, jeśli będzie połączona ze sporą ilością oleju w głowie :)

Do dziś nie jestem w stanie zrozumieć argumentacji osób, które jeżdżą bez kasku. Psuje fryza? Głupio wygląda? Głowa się poci? Jakie argumenty by to nie były, w porównaniu z możliwoscią uratowania życia wypadają wyjątkowo słabo. Ostatniej zimy (2016) jedna z bardzo dobrych znajomych miała upadek na śniegu. Do momentu zdarzenia bardzo sceptyczna do kasku, teraz stała się jego fanką (pozdro Nika ;)). Bezpieczeństwo, bezpieczeństwo i jeszcze raz bezpieczeństwo.

Wbrew pozorom głowa w dobrym kasku się nie poci. Ba, otwory w nim pozwalają na lepszy obieg powietrza i zapewniają świetną wentylację. Ponadto stanowią niejako z marszu ochronę przed promieniami słonecznymi, co przy wielogodzinnej jeździe i wizji udaru słonecznego może mieć nie lada znaczenie. Kask przeciwstawi się także mniejszemu deszczykowi, a przy większym zmniejszy uczucie dyskomfortu. Niektórzy w okresie letnim pod kask zakładają bandany w celu ochrony przed pyłem, lecz osobiście tego rozwiązania nie stosuję.

Z mojej strony strony nie widzę absolutnie minusów jeżdżenia w kasku :)

A co jeszcze oprócz hełmu? Na pewno warto zaopatrzyć się w dodatkową osłonę przed wiatrem, gdy zrobi się chłodniej lub gdy przyjdzie zima. Pod kask możemy założyć specjalną, cienką ale i ciepłą czapkę z wiatroszczelnego materiału, wyprofilowaną tak, by dodatkowo chronić także i uszy (bardzo nie lubię, jak mi gwiżdże w uszach :P). Prócz tego w sprzedaży możemy dostać popularne ostatnimi czasy (zima 2015-16) chusty, szale i kominy zwane buffami, które świetnie chronią szyję, a także uszy i usta, gdy temperatura jest naprawdę niska.

No i ostatni element, choć nie mniej ważny, jak pozostałe. Okulary. Osobiście nie potrafię jeździć bez okularów. Przy prędkości powyżej 20km/h oczy zaczynają mi łzawić i wkrótcę przestaję widzieć cokolwiek. Uczucie absolutnie niemiłe, dlatego nabyłem kilka par okularów, różniących się głównie rodzajem użytej szybki, której przyciemnienie dopasowuję do warunków panujących na zewnątrz. W ponure zimy jeżdżę głównie w zwykłych okularach z marketu, których plastikowa szybka jest zupełnie przezroczysta i nie ma żadnych właściwości. W lato zaś w zależności od natężenia słońca potrafię nawet założyć okulary, przez które cały świat wygląda jak w półmroku. Dobre, rowerowe okulary niestety kosztują dość dużo, choć uspokajam osoby ze szczuplejszym portfelem: sezonowo w popularnych marketach pojawiają się zwykłe sportowe okulary z wymienną szybką (zwykle trzy rodzaje o trzech barwach w komplecie), które zazwyczaj w zupełności wystarczą.

Wstęp  |  Rower  | Posiłek  |  Plecak  |  Buty  |  Skarpety  |  Nogi  |  Korpus  |  Dłonie  |  Głowa  |  Podsumowanie

Podsumowanie

Uff... Muszę przyznać, że wyszło mi dość obszernie. Może dlatego, że podjąłem się karkołomnego zadania zamieszczenia wszystkiego w jednym miejscu? Przecież równie dobrze mogłem rozbić każdy aspekt rowerowego życia na osobne zagadnienie i pisać w odseparowanych, wielkich tomiskach... Pisać... pisać...

Poszedłem jednak inną drogą. Zebrałem w całość większość pytań, które zadano mi na temat rowerów w ciągu ostatnich kilku lat, po czym odpowiedzi na nie zawarłem tu, w pokaźnym pergaminie, który czytasz. Jeżeli interesują Cię inne zagadnienia, nieporuszone tutaj, nie zawahaj się i napisz, a z pewnością spróbuję naprowadzić Cię na właściwą ścieżkę.

Na sam koniec podsumowanie w formie garści porad, niezwykle ważnych podczas jazdy rowerem:

1. Naucz się przepisów ruchu drogowego w Krainie, w której mieszkasz. Znajomość prawa to obowiązek, znajomość prawa ratuje życie. Odpowiednia wiedza daje na drodze bardzo wiele.

2. Nie każdy kierowca wie, jak prowadzić swój pojazd. Przewiduj, co się zaraz wydarzy, obserwuj drogę. Nie daj się zaskoczyć.

3. Respektuj innych uczestników ruchu drogowego, jeździj bezpiecznie.

4. Słuchanie muzyki na uszach podczas jazdy w stopniu uniemożliwiającym kontakt z otoczeniem to bardzo kiepski pomysł.

5. Dbaj o to, by się nie odwodnić i nie być głodnym.

6. Uważaj na słońce.

7. Planuj. Nie porywaj się na niemożliwe bez solidnego przygotowania i rozeznania w temacie.

8. Dbaj o swój rower.

9. Dbaj o swoje zdrowie.

Do zobaczenia na rowerowym szlaku Wędrowcze!

 

Skomentuj przy pomocy Czarnej Magii Facebooka:

 

 

Jeżeli nie bywasz Wędrowcze w Krainach Facebooka i są Ci one obce, możesz skorzystać z formularza poniżej, by wypowiedzieć się pradawnej Księdze Trolla.



Zostaw swój komentarz w Księdze Trolla:
 Odśwież, jeśli nie widzisz poprawnie kodu.
Wpisz kod weryfikacyjny (pola wymagane)