Youtube nie bierze jeńców.

          Dawno mnie tu nie było. Wiem.

          Niby "szaleję" na Youtube i Facebooku. Logo na czole krasnoluda do czegoś jednak zobowiązuje. Trochę sobie pomarudzę. Trochę porozmyślam. Ostrzegę. Chyba. Oby tego nikt nie przeczytał.

          Poniżej napiszę o rzeczach, o których na filmie mówi mi się trudno. Albo o których trochę boję się głośno powiedzieć.

          Chyba nawet Google i wszelkie inne programy o mnie zapomniały. I to do tego stopnia, że gdy był organizowany spęd polskich blogerów/youtuberów w Szwajcarii (szczególnie tych promujących Szwajcarię) to nie zostałem zaproszony. Po prostu o mnie nie wiedzieli. Smuteczek. Wychodzi na to, że nie umiem w internety. Nawet tego bloga mam na skrypcie GetSimple, z którego nikt nie korzysta. A mogłem jak wszyscy w Wordpressie, prawda? Zresztą, do dziś mój mózg nie potrafi wyobrazić sobie tego, jak można zarabiać pieniądze za pisanie na blogu. Przecież całe życie robiło się to tylko hobbystycznie, dla znajomych, i kasa z takich przyjemności była nie do pomyślenia. Świat idzie jednak naprzód, a ja zostałem daleko z tyłu. And I got old.

          Internet nie zna litości. W szczególności Youtube. Wystarczy, że nie ogarniesz prawidłowo dodania filmu i momentalnie płynie w dół, w dół, w dół niczym Dori w "Gdzie jest Nemo". A potem nikt nie wie, że Yarpenn coś dodał i robi się smuteczek po raz kolejny, bo przecież włożyłeś w film sporo pracy. Szczególnie bolesne, gdy jest się perfekcjonistą i chciałoby się robić wszystkie prześwietnie, no a tym czasem... coś nie pykło.

          W takich momentach potrzebuję chwili dystansu i zajrzenia do filmu "Po co ja to robię?". To pytanie stawiam sobie przynajmniej raz dziennie. Z jednej strony niby tworzę dla siebie, więc mógłbym tworzyć filmy od święta, ale z drugiej strony mała liczba kliknięć czy udostępnień pomimo włożonej pracy bolą gdzieś tam w środku. Chcę docierać z magią najdalej jak się da ale mam świadomość, że content mojego kanału może być trudny w odbiorze. No bo... Jak zaszufladkować Krainę Yarpenna? Kanał VLOGowy? Podróżniczy? Rowerowy? Krajoznawczy? Kolarski? Fantasy?

          Prawdziwy kolarz raczej regularnie Krainy nie odwiedzi. W miesiąc przecież jeździ więcej niż ja przez cały rok. Do tego waży z dobre 20kg mniej i po prostu nie znajdzie na kanale niczego dla siebie. Co ja mogę takiej osobie poradzić? ;)

          Podróżniczo sprzedaję za mało szczegółów. Map, cen, kierunków, porad, hoteli, gdzie, co i jak. Zdjęć, strzałek, tabelek. Strasznie upierdliwe w edycji. Dużo szczególików zabierających dużo czasu.

          O daily vlogach zapomnijcie bo to by przerodziło się w pracę i chyba nie mógłbym patrzeć na komputer. Poza tym... O czym można pitolić dzień w dzień, jak często dni mijają bez żadnego konkretnego i zachwycającego wydarzenia? Mam kłamać? Nie każdy odcinek M jak Miłość jest porywający ;)

          Nie chcę się też sprzedawać. Chyba byłoby to chyba wbrew sobie samemu. O Patronite myślałem kilka razy bo dobrze by było mieć na abonament za muzykę (15 euro miesięcznie), czy opłacenie Adobe Premiere Pro (podobnie). Chyba się do tego nie przekonam, a w sam kanał i tak włożyłem już dość funduszy. Czasem mam wrażenie, że w wojnie małych youtuberów zwycięzców jest tylko dwóch: producenci sprzętu i sam youtube. Twórcy na plus nie wyjdą praktycznie nigdy. Pierwszą stówę z reklam zbieram od półtora roku, dlatego nie mogę traktować zarabiania zbyt poważnie.

          Chciałbym robić duże rzeczy, rozwijać kanał, zdobywać widzów. To proste, że im więcej obejrzy i pochwali, tym lepiej się czuję. I przede wszystkim chodzi tutaj o to, że czuję wtedy, że mój film ma sens. Tego sensu pod różnymi postaciami szukam każdego dnia.

          Youtube nie bierze jeńców. Szybkie wyklikanie paru fraz pozwoliło mi dowiedzieć się, że dziewiątego grudnia 2018 roku mamy ponad 60 polskich kanałów Youtube, które mają ponad milion subskrybentów. Ludność Polski to mniej więcej 38 milionów. Dorzucę szczodrą ręką drugie tyle za osoby mieszkające za granicą. To i tak oznacza mniej więcej, że przeciętnie każdy obywatel Polski ma zasubskrybowane 2 kanały na Youtube. I to tylko te, które mają ponad milion subskrypcji! Z reguły jednak jest tak, że część ludzi YT nie zna w ogóle, a inni mają zasubskrybowanych po kilkanaście kanałów. Co to oznacza?

          Walka, walka i jeszcze raz walka. I gdzie ja tu mam niby mieć szanse? :) Jak miałbym się porównywać z watahami młodych, przebojowych, charyzmatycznych, ciekawych i posiadających bogate zaplecze techniczne twórców? Nie ma szans :) Można się starać, być systematycznym, "robić swoje" ale umówmy się: Kraina Yarpenna nigdy nie będzie WHOW kanałem. Zresztą: Nigdy nie miała takich aspiracji. Ot, taka niszowa ciekawostka o Polaku mieszkającym w Szwajcarii, jeżdżącym na rowerze i pokazującym trochę magii krajobrazów i miejsc. Żaden z niego specjalista, żaden techniczny guru ani mistrz montażu filmowego.

          Po co więc zostawać w Krainie Yarpenna? Może by robić tak, jak Szakal Psychocyklista, który lubi usiąść w fotelu z piwem i się wyciszyć przy najnowszym filmie? Pooglądać świetne widoczki? Zwiedzić fantastyczne miejsca w ponure, zimowe dni,  nie wychodząc w własnego domu?

          Lubię tworzyć magiczne filmy. Lubię dzielić się moją pasją. Tym, co widzą moje oczy i przetwarza mózg. Youtube jednak każe robić to regularnie bo inaczej nie pokaże tego, co stworzyłem. I wtedy widzę to tylko ja i może jeszcze kilka osób. Ten portal zabija magię. Ale czy nie było tak od zawsze? Czy to w ogóle jest miejsce na magię? A może tak jest, bo po prostu jestem kiepski? Tak, mam tego świadomość Niby od ostatniego wpisu stworzyłem 21 filmów ale muszę się jeszcze DUŻO nauczyć. I pewnych rzeczy nigdy nie przeskoczę.

          Dobry Youtuber z dużą publiką nigdy nie napisałby takiego tekstu. A ja się odważyłem. Być może strzeliłem sobie w stopę. Może nikt tego nie zobaczy? Jeżeli opublikowałem ten tekst na Facebooku to biorę komentarze na klatę i chętnie pomarudzę razem z Wami. Oczywiście tam, nie tu. Tu wyłączam komentarze bo i tak nikt w dzisiejszych czasach nie komentuje na blogach ;)

          A w następnym wpisie podsumuję rowerowy i Youtube'owy rok. Jak nie zapomnę. A póki co dziękuję za przeczytanie gorzkich żali ;)

          I żeby nie było, że tak zero graficzki, czy coś to wstawię Wam jeden, wybrany przeze mnie, fajny film z ostatniego czasu na moim kanale. Jest ich więcej! :)

 

~ Yarpenn